Wychłodzenie

Jak jest zima to nie musi być zimno…

14 stycznia 2024

Mam wrażenie, że odzwyczajamy się od mroźnych zim. Ostatnie dni pokazują, że nawet kot, wypuszczony na dwór po minucie wraca do ciepłego domu.
 
„Pani kierowniczko, ja to wszystko rozumiem… Ja rozumiem, że wam jest zimno, ale jak jest zima to musi być zimno! Tak? Pani kierowniczko, takie jest odwieczne prawo natury!” (cytat z filmu „Miś”)
 
Zimno, nie zimno, codzienne obowiązki wzywają, dlatego warto się przygotować już od wyjścia z domu. Nie mówię tylko o uspokojeniu myśli zanim zaczniemy skrobać szyby w aucie, walczyć z rozładowanym akumulatorem albo spoglądać nerwowo na gwałtownie skracający się zasięg pojazdów elektrycznych.
 
Nasza aktywność fizyczna na świeżym powietrzu powinna nam służyć swoim dobroczynnym wpływem dlatego chciałabym poruszyć kwestię odpowiedniego ubioru.
 
Zacznijmy od czapki i odwiecznego sporu o jej zakładanie
 
Ci, co przeszli zapalenie zatok chętniej z tej opcji korzystają. Tych, co jej nie lubią może przekona fakt, że przez skórę głowy tracimy około 10-15 % ciepła. Dorzucimy do tego około 10 % przez wydychane powietrze i robi się tego całkiem sporo. Trochę tu, trochę tam i robi się mroźnie, brrrrrr..… 
Ubranie na tzw. na cebulkę lepiej chroni przed zimnem niż np. sama gruba kurtka. Przestrzenie wypełnione nieruchomym powietrzem pomiędzy warstwami materiału dają dodatkową izolację. Na rynku są dostępne ubrania, których materiały zostały stworzone, aby lepiej chronić przed zimnem. Składają się z kilku warstw o odmiennych właściwościach. Materiał znajdujący się najbliżej ciała ma za zadanie odprowadzać wilgoć, pośredni zapewnia izolację termiczną, a zewnętrzna warstwa chroni przed wiatrem i wilgocią. Planując dłuższą aktywność outdoorową warto rozważyć zakup profesjonalnej odzieży, która nie tylko zapewni nam właściwą ochronę ale również posłuży przez lata.
 
W celu oceny skuteczności danego materiału w ochronie przed zimnem stosuje się wskaźnik termoizolacyjności (insulation rquired-IREQ). Im wyższy wskaźnik, tym cieplejsza odzież.
 Wartości wskaźnika dla poszczególnych warstw odzieży sumują się. Im więcej warstw tym cieplej. Warto dodać, że silny wiatr zmniejsza opór cieplny materiałów o 30% (wieje, ubierz się cieplej). Ubranie powinno być na tyle luźne, aby nie krępować ruchów, ale również powinno ograniczać dostawanie się wiatru pod warstwę odzieży. Jeśli jest to zimowy, ale słoneczny dzień, to ciepło czerpniemy z promieniowania słonecznego, więc ilość warstw ma nas chronić nie tylko przed wychłodzeniem, ale i przegrzaniem. 
 
Dobrze, że nasz organizm posiada mechanizmy samoregulacji temperatury, bo byśmy z tym ubieraniem i rozbieraniem nie nadążali.
 
Problem zaczyna się pojawiać wtedy, kiedy ubranie jest mokre (np. od potu). Woda przylegająca do ciała zwiększa utratę ciepła poprzez parowanie i kondukcję (przewodzenie).

 


Czy ściągać mokre ubranie? 
 
Wszystko zależy od warunków atmosferycznych. W bardzo niesprzyjających warunkach krótka ekspozycja powoduje masywną utratę ciepła. Lepszym rozwiązaniem będzie nałożenie na mokre ubranie np. folii termicznej.  Jeśli będzie szczelnie okrywała ciało, to zmniejszy stopień oddawania ciepła do wartości podobnych do zmiany ubrania na suche. 
Utrata ciepła zależy również od pozycji ciała. Najbardziej zwiększa ją pozycja leżąca, ale nawet pozycja siedząca będzie powodowała wzmożoną utratę ciepła. Kiedy osoba położy się np. na plecach to warstwy odzieży w tym miejscu ulegają ściśnięciu a właściwości termoizolacyjne zmniejszają się. Powierzchnia ciała osoby leżącej na plecach, stykającą się z zimnym podłożem to ok. 25 %. Dużo! Warto pamiętać o tym zajmując się osobą np. nieprzytomną. Okrycie z wierzchu np. folią termiczną nie zapewnia wystarczającej izolacji. Zaleca się stosowanie dodatkowo kilku warstw ochronnych pod folię np. kocy, śpiwora oraz zastosowanie izolacji od spodu.
 
Przemarznięcie czy już hipotermia?
 
O hipotermii mówimy, kiedy temperatura narządów wewnętrznych spadnie do 35 stopni Celsjusza. Nie można jej ocenić za pomocą pomiaru na skórze np. za pomocą termometru domowego. Potrzebny jest pomiar termometrem specjalistycznym. Do pomiaru temperatury głębokiej służy np. termometr Hopetherm.
 
Jeśli czujesz drżenie mięśniowe to oznacza, że Twój organizm próbuje się jeszcze rozgrzewać. Drżenie ma za zadanie wytworzenie ciepła zanim temperatura ciała spadnie poniżej 32 stopni. Jest to skuteczny mechanizm, który poprawia jego produkcję o 50-100 %.  Drżenia występują w 4-10 cyklach na minutę (liczyłaś/eś kiedyś?).  Wytwarzanie ciepła jest jednak energochłonne i wymaga uzupełnienia zapasów energii, czyli dostarczenia glukozy np. w postaci ciepłego słodkiego napoju. Organizm czerpie również ze swoich zapasów zmagazynowanych w mięśniach i wątrobie.  Zapasów tych wystarcza na około 6 godzin. Kiedy drżenie ustanie np. w wyniku ich wyczerpania zostanie przerwana bariera chroniąca przed dalszym wychładzaniem organizmu. Robi się już bardzo niebezpiecznie…, ale o tym, kiedy indziej.
 
Kiedy masz przed sobą dłuższą aktywność fizyczną w niskich temperaturach zadbaj o wygodne, dostosowane do tego ubranie, odpowiednią ilość energii, ciepły napój oraz zapasowe suche ubranie, a także np.: aktywne ogrzewacze i koc termiczny.
 
Tego ostatniego nie przeceniaj, jeśli chodzi o właściwości termoizolacyjne. Sprawdzi się jako zewnętrzna warstwa ochronna zatrzymując wiatr i wodę. Jego zaletą jest to, że zajmuje mało miejsca więc zawsze można go mieć w kieszonce kurtki. Aktywne ogrzewanie może zapewnić np. Kamizelka Ready Heat, która działa nawet do 8 h. Małe ogrzewacze umieszczaj pod pachami, na klatce piersiowej. Nie rozgrzewaj aktywnie tylko samych kończyn. No i oczywiście nie zapominaj o rękawiczkach…
 
Trzymaj się ciepło 🙂

Piśmiennictwo: Sylweriusz Kosiński, Tomasz Darocha, Jerzy Sadowski, Rafał Drwił: „Hipotermia”, 2016,

Zapisz się na listę Jak tylko produkt powróci na stan poinformujemy Cię w wiadomości e-mail.
Twój koszyk0
Brak produktów w koszyku!
Wróć do zakupów
0